Tłumaczenia w kontekście hasła "Widziałaś mojego ukochanego" z polskiego na francuski od Reverso Context: "Widziałaś mojego ukochanego?"
Zdradziłam, ale nie czuję się temu winna. Wracając samolotem do domu zastanawiałam się, czy może, kiedy zobaczę mojego męża, zacznę żałować wakacyjnego wybryku. Nic z tego. Zwyczajnie nie czuję się winna, chociaż wiem, że powinnam. Dlaczego? Nie wiem. Czuję, że ten jeden wybryk mi wystarczył, jednak nie chcę okłamywać
Nie wiem jaki kolor skóry będzie miało dziecko'' - Piekniejsze.pl ''Zdradziłam męża z ciemnoskórym mężczyzną. Nie wiem jakiego koloru będzie dziecko'' - wyznaje Aneta.
Nie powinnam fundować sobie „kosmetyczno-zdrowotnego” skoku w bok, tylko naprawiać relację z mężem, która z biegiem czasu straciła na świeżości. Nie powinnam romansować akurat z Markiem, który działał na mnie jak miód na muchy, ale był najgorszym z możliwych wyborów. W końcu znali się z moim mężem, od czasu do czasu
Nie Żałuję by Edyta Geppert chords - Bm, A, F#, B, Em, D, G, E, Am. Play song with guitar, piano, bass, ukulele. - Yalp
9 lat po slubie, razem 13 i NIE zdradzilam i nie zdradze, jesli cos sie wydarzy, ze bedzie kryzys predzej sie rozwiode niz zdradze, meza kocham, sex jest ok, syn ma wspanialego tate, ja sie
Translations in context of "jednak nie zdradziłam" in Polish-English from Reverso Context: Pomyślicie pewnie, że oszaleliśmy jednak nie zdradziłam Wam celu naszej kolejnej wizyty w Alpach
Zrobiłam co zrobiłam i nie żałuje ani jednej chwili.Prawie od tygodnia nie spotykam się z moim kochankiem , nie żałuję podjętej decyzji jednak nie mam wyrzutów sumienia. Nadal patrze w lustro z podniesioną głową i nie wstydze się niczego.Nie życzę Ci aby tobie się przytrafiła zdrada , abyś to ty zdradziła ale nigdy nie mów
Provided to YouTube by Universal Music GroupNie Żałuję · Natalia ZastępaNie Żałuję℗ 2019 Universal Music PolskaReleased on: 2021-05-21Producer: Michal Pietrz
Translations in context of "Ja też zdradziłam męża" in Polish-English from Reverso Context: Ja też zdradziłam męża.
dJU0YgO. podczas gdy prawie niemożliwe jest zrozumienie, ile osób zdradza swojego partnera lub kobiety zdradzają mężczyzn (danych jest mało, ponieważ ludzie, którzy są niewierni, nie zawsze są najbardziej zbliżeni), zdarza się. Bardzo. W rzeczywistości, wskaźnik niewierności, na naukowców społecznych, stale rośnie w ciągu ostatniej dekady. To, że tak się dzieje, nie jest zaskoczeniem; powód jest jednak zawsze nieco bardziej zaskakujący., I oczywiście, jeśli pary zdecydują się trzymać go zamiast nazywać go rezygnuje w obliczu zdrady, istnieje wiele pytań. Wiele obaw. Wiele problemów z zaufaniem. I dużo bólu. Miriam B* (nie jej prawdziwe nazwisko) właśnie weszła w swoje drugie małżeństwo z dwójką nastoletnich dzieci. Czując się przytłoczona przystosowaniem, że nie jest już samotną matką — i sfrustrowana niezdolnością męża do rozwiązania ich problemów-rozpoczęła romans ze swoim współpracownikiem, który trwał dwa i pół roku. Chociaż nie był to romans emocjonalny, wciąż była gotowa opuścić męża., Dopóki nie zgodził się na terapię. Kiedy zaczęli rozmawiać i układać rzeczy, wszystko się poprawiło. Jest lepiej. Mimo to mąż Miriam nie wie o romansie — i nigdy nie chce mu powiedzieć. tutaj Miriam rozmawia z ojcem o tym, jak zaczął się jej romans, jej żalu (i braku żalu) o zaangażowaniu się w niego i dlaczego nigdy nie powie mężowi o tym, co zrobiła. więc co się stało? przez ponad 15 lat pracowałam w organie ścigania. W tym czasie wyszłam za mąż — to było moje drugie małżeństwo., Miałem już dwójkę dzieci z pierwszego małżeństwa. Ja i mój mąż byliśmy praktycznie nowożeńcami. Byliśmy jakieś trzy, cztery lata temu. A potem miałam romans ze współpracownikiem. jak zaczął się twój romans? mój współpracownik ścigał mnie przez około dwa i pół, trzy lata. Flirtowaliśmy, ale nigdy bym go nie zatrudniła, bo byłam mężatką. Nigdy nie byłem osobą, która była oszustem, lub która wierzyła w oszukiwanie w związkach. To było dla mnie zupełnie nowe., ja i mój mąż, jak już mówiłam, byliśmy świeżo po ślubie. To było dla mnie bardzo nowe. Byłem samotnym rodzicem przed ślubem po raz drugi. Byłem przyzwyczajony do bycia bardzo niezależnym. i trudno było się przyzwyczaić do nie posiadania już tej niezależności? przywykłem do bycia „mężczyzną” w związku. Zarabiałem więcej pieniędzy, byłem w szkole na pełny etat, pracowałem na pełny etat. Czułem, że ciężar spoczywa na mnie. Nie byłam szczęśliwa w związku. Byłem gotowy do wyjścia., Wyraziłam to mężowi, o tym, że nie komunikujemy się najlepiej. Ale był bardzo pasywno-agresywny, nie zwracał się do niczego. Myślał, że wszystko jest w porządku. będąc samotną matką — i będąc silną, niezależną kobietą przez tak długi czas, nawet podczas pierwszego małżeństwa — tak trudno było pozwolić komuś wejść i dać wkład, zwłaszcza w rodzicielstwo, gdy niekoniecznie jest to ich dzieci. Bardzo trudno było mi pozwolić mu dyscyplinować moje dzieci. Nawet pozwalając mu podejmować decyzje dla całej rodziny., Byłam do tego tak przyzwyczajona i musiałam to zrobić, że go odepchnęłam. Po prostu się wycofał i pozwolił mi dowodzić, co było dla mnie problemem. Byłem przyzwyczajony do tego, że człowiek jest bardzo silny i autorytatywny. A on nim nie był. Nie, żeby nie mógł być, ale nawet nie dałam mu takiej okazji. brzmi to tak, jakbyś zaczął oszukiwać. i skończyło się na tym, że wdałem się w ten związek z tym współpracownikiem. Myślę, że częściowo dlatego, że stymulował mnie intelektualnie. Mieliśmy wspólną pracę. Mieliśmy wspólną szkołę; miał wiele stopni, tak jak ja., Uwielbialiśmy podróżować. Mieliśmy wiele wspólnego w czasach, gdy mój mąż nie chciał mnie ugościć. czy próbowałaś wtedy przekazać te rzeczy mężowi? Odpowiedź zawsze brzmi: nie. Gdybym chciał podróżować? Nie. Gdybym chciała iść na kolację? Nie. Więc, mój partner był kimś, z kim czułem się kompatybilny w tym czasie, intelektualnie i fizycznie. Zaczęliśmy ten romans. Znowu, to było naprawdę ściśle związane z pracą., Pracowaliśmy na długich, 12-godzinnych zmianach, więc w tym czasie mogliśmy rozmawiać i rozmawiać. Rozmawialiśmy przez telefon, gdy byliśmy wyłączeni, rozmawialiśmy późno w nocy, spotykaliśmy się w hotelach. Tego typu rzeczy. Ale nie widywaliśmy się codziennie, ani nie jeździliśmy razem na wycieczki. jak długo trwał twój romans? około dwóch lat. Myślę, że mój mąż coś podejrzewał. Mówił małe rzeczy i rzucał małe wskazówki. Ale nigdy nie zapytałby mnie wprost. Zapytałbym go: „myślisz, że oszukuję?”A on na to:” nie! Oczywiście, że nie.”Tak bym to zostawił., czy czułeś się winny? wiedziałem w głębi serca, że to było złe. Ale planowałam go zostawić. Więc zaplanowałam wyjście, żeby zostawić męża. Przygotowywałem się do przeprowadzki. Mam osobne miejsce. Przygotowywałam się do wyprowadzki. I przeniósł się ze mną. Jak to się stało? zgodził się pójść do poradni małżeńskiej. Nie mogłam uwierzyć, że się na to zgodził. Ponieważ do tego momentu mówił: „Nie, Nie potrzebujemy terapii, nie idę na terapię.,”To, co się dla niego zmieniło, to to, że naprawdę próbowałem odejść. Fakt, że poszedłem i dostałem od niego osobne miejsce, że podjąłem wszystkie kroki, aby opuścić związek. To sprawiło, że powiedział: OK, ona mówi poważnie. jak było? zaskoczyło mnie to, jak bardzo był otwarty. Mimo, że jest moim najlepszym przyjacielem i rozmawialiśmy o wszystkim, i wiedziałem o nim te rzeczy, po prostu dostałem inną perspektywę, kiedy poszliśmy do poradni., O tym, jak został wychowany, o tym, czego uczyli go rodzice. Moje oczekiwania wobec niego różniły się od tego, czego doświadczył i w co uwierzy. dlatego mielismy tak wiele problemow i dlatego sie Otworzyło mi oczy. To sprawiło, że poszedłem: „Ty masz swój sposób myślenia; on ma swój. Musisz znaleźć środek.” więc zdałeś sobie sprawę, że też masz coś do zrobienia. nauczyłem się więcej kompromisów. Wcześniej nie próbowałem iść na kompromis., Po ślubie zaszło dla mnie wiele zmian i myślałam, że go przerastam. nauczyłam się uspokoić i zrozumieć, że to, że się zmieniam, nie znaczy, że on musi się zmienić razem ze mną. Albo w tym samym tempie! Rozumiesz, co mówię? Byłam gotowa go zostawić, bo pomyślałam, że powinien za mną nadążyć. To ta sama osoba, którą poznałam. On się nie zmienił, ja to zrobiłem. Więc byłam zła, bo się zmieniłam, a on nie, więc musiałam się z tym pogodzić i powiedzieć, że nic mu nie jest. Jest szczęśliwy. Musiałem się nauczyć, jak być szczęśliwym ze mną., mówisz teraz o tej całej sytuacji z dużą jasnością. Miałeś go wtedy? nie, wcale nie. W ogóle. Wtedy to uzasadniłem. Było dla mnie jasne, że nie jestem szczęśliwa, odchodzę z małżeństwa, nie lubię go, nie mogę go znieść, nie chcę, żeby mnie dotykał, rozmawiał ze mną, cokolwiek. Więc nie. W tym czasie zdecydowanie byłem w wizji tunelowej. Byłem szczęśliwy robiąc to, co robiłem. Nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ czułam się tak odłączona od męża. Miałem wtedy przyjaciół, którzy oszukiwali. To też pomogło., Mówili mi rzeczy, które robią. Trochę mnie to wkurzyło. czy wspomniałeś o romansie w poradni? Widziałem, co ujawnianie rzeczy, później, po fakcie, może zrobić ze Związkiem. Myślę, że przyniosłoby nam to niepotrzebne problemy z zaufaniem, które chyba już pokonaliśmy. Myślę, że to by go tak bardzo zraniło, poważnie, że mogę go nawet stracić. Nie poruszyłbym tego, gdyby nie poprosił. Gdyby zapytał mnie wprost, byłbym z nim szczery., Ale chyba mnie nie zapyta. Chyba nie chce, żebym powiedziała mu prawdę. z perspektywy czasu żałujesz zdrady męża? tak i nie. Żałuję tego — bo znowu nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić, a zwłaszcza mojego męża, ale nigdy nie chcę nikogo skrzywdzić. Duchowo, tak. Jestem bardzo duchowy i Rozumiem i wierzę, że posiadanie cudzołożnego romansu jest grzechem. W to wierzę. ale też nie, bo tyle z tego wyrosłem., Musiałem się nauczyć tak wielu rzeczy, jeśli chodzi o bycie żoną, matką, damą. Dało mi to inne spojrzenie na radzenie sobie z klientami, przyjaciółmi, czy rodziną, którzy są w tej sytuacji. Teraz mogę mówić na innym poziomie. A wcześniej powiedziałabym: „Nie! To nie tak!”Byłbym tak krytyczny i krytyczny, i byłem w przeszłości. Więc nie. To doświadczenie wiele mnie nauczyło. masz jakieś plany na przyszłość? już nigdy bym tego nie zrobił. To z pewnością było doświadczenie., Rozumiem, jak łatwo dać się złapać. Rozumiem, jak łatwo to się dzieje. Rozumiem, jak łatwo jest znaleźć się w sytuacji i nie do końca wiedzieć, co się wydarzy. Nie wiedziałam, jak się z tego wykręcę. A wcześniej mogłem osądzać i powiedzieć: „Och, nigdy bym nie oszukiwał!”Ale teraz mogę wyraźnie zrozumieć, w jaki sposób osoba może wejść w związek i zastanawiać się: jak się tu znalazłem? I jak się stąd wydostanę?, ojciec szczyci się publikowaniem prawdziwych historii opowiedzianych przez zróżnicowaną grupę ojców (i okazjonalnie mam). Chcesz być częścią tej grupy? Pomysły na historie lub rękopisy prosimy wysyłać do naszych redaktorów na adres [email protected] aby uzyskać więcej informacji, sprawdź nasze FAQ. Ale nie ma potrzeby, aby to przemyśleć. Jesteśmy naprawdę podekscytowani, aby usłyszeć, co masz do powiedzenia.
Hej kobietki. Mam 28 lat, mój mąż 29. Z mężem jestem od 8 lat ? no i po tych 8 latach nie wiem kiedy nie wiem jak to się stało ale się stało i zdradziłam męża. Nie umiem sobie z tym poradzić…męczy mnie to i wiem że nie mogę się przyznać bo to będzie koniec mojego małżeństwa, a nie chce tego. Chłopak z którym zdradziłam męża jest 9 lat młodszy odemnie, i wiem że to tylko seks bez zobowiązań, on też jest w związku, a ja nawet nie czuje nic do niego i wiem że on do mnie też nie. Mało tego ten chłopak to znajomy naszych znajomych i zerwanie całkowicie kontaktu jest nie realne a ja chcę to przerwać tylko nie wiem jak…bronię się, nie pisze do niego, unikam kontaktów ale przyjdzie taki moment i miękne i już jestem jego. Strasznie żałuję że dalam się w to wplątać i teraz nie umiem z tego wyjść. A mój mąż, on by tego nie przeżył, wyrzuty sumienia będę miała do końca życia. Tylko najpierw muszę się uwolnić od kolegi…ale jak… Może ci się spodobać również:
Mąż odszedł ode mnie ponad pięć lat temu. Myślałam wtedy, że świat się skończył. On poznał trochę młodszą, kilka lat różnicy. Mówił, że to miłość jego życia. Przepraszał. Co z tego, i tak go nie ma. I nie było nikogo, kiedy nie miałam siły podnieść się z łóżka, kiedy życie nie miało najmniejszego sensu. Jedynie myśl o dzieciach i ich rodzinach trzymała mnie na duchu i nie pozwalała całkowicie wpaść czarną otchłań. Dzisiaj mam 54 lata i już nie oglądam się wstecz. Tamto życie było, co miało się zadziać, to już się stało, a myślenie o tym i analizowanie kompletnie niczego nie zmieni. Przestałam szukać odpowiedzi na pytania, co ze mną było nie tak, co źle zrobiłam, dlaczego zostałam sama, czym sobie na to zasłużyłam. To bez sensu. Teraz to wiem. Życie toczy się dalej i może być całkiem fajne, ba nawet fascynujące. Piotrek, 33 lata: „Piękna z ciebie kobieta, lubię starsze Panie, może się umówimy”. Jedna z pierwszych wiadomości jaka przyszła do mnie, gdy postanowiłam zalogować się na randkowym portalu. Przestraszyłam się, bo jak mam takie rzeczy dostawać, to średnio mi się to uśmiecha. Znajoma mówiła, że można spotkać naprawdę fajnych facetów. Nie wierzyłam jej i długo musiała mnie przekonywać, aż w końcu pomyślałam: „Raz kozie śmierć. Przecież zawsze mogę się wylogować”. I spróbowałam. Dlaczego o tym piszę? Bo chciałam wszystkim kobietom, które nie wierzą, że jeszcze coś dobrego i ekscytującego je w życiu spotka, powiedzieć, żeby nie rezygnowały. Naprawdę. Jeśli jesteście same, dzieci duże pozakładały swoje rodziny, czy studiują, nie ma ich w domu, to nie znaczy, że wy się macie ograniczać. Przesiedzieć dzień po dniu przed telewizorem, czasami spotkać się z przyjaciółkami czy sąsiadką na plotkach i wyjść z koleżankami na kijki. Tak wcale nie musi być. Obserwuję kobiety w moim wieku i starsze, jakieś takie zmęczone, bez werwy, zwłaszcza te samotne. Też taka byłam. To stereotyp – jesteś stara, to już niczego od życia nie wymagaj, swoje przeżyłaś. Jak to? Przecież mogę żyć jeszcze 10 a może 30 lat. Tego nie wiem, ale to nie znaczy, że mam teraz czekać na śmierć i wspominać wszystko to, za co powinnam być wdzięczna. I wiecie co? Można usiąść i nic nie robić, a można wziąć się z życiem za bary i wycisnąć z niego ile jeszcze się da. Nic nie przyjdzie do nas samo, jeśli my po to nie wyciągniemy ręki. „Cześć, chciałby z tobą porozmawiać, wydajesz się być bardzo interesującą osobą” – jedna z kolejnych wiadomości. Okazało się, że portalu randkowym jest wielu facetów po 50-tce, którzy szukają towarzystwa – niekoniecznie miłości, ale czasami kogoś z kim mogą pogadać, a czasami, by iść z kimś do łóżka. Dlaczego nikt nie mówi o seksie po 50-tce i to seksie bez zobowiązań. Dwoje dorosłych ludzi, którzy z nikim nie są związani na stałe nie mogą się spotkać, żeby iść ze sobą do łóżka? Przecież to naturalne i normalne i nie powinno budzić zgorszenia, gdy się o tym mówi. Pierwsza randka, to był stres nie z tej ziemi. Bo co innego rozmawiać przez telefon, pisać do siebie, a co innego spotkać się twarzą w twarz. Oboje byliśmy spięci, ale z czasem jakoś te pierwsze lody puszczały i zrobiło się miło. Jednak nie zaiskrzyło. Musi być chemia, żeby chcieć się z kimś spotykać kolejny i kolejny raz. Udało się za trzecim razem. Naprawdę. Poznałam świetnego faceta, z którym się rozumiemy, śmiejemy się z tych samych rzeczy, lubimy to samo. On rozwodnik, z dwójką dorosłych synów. Od początku mówiliśmy, że nie zależy nam, żeby stworzyć taki związek „na poważnie” z mieszkaniem razem i wszystkim tymi ceregielami. On mieszka kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. Przyjeżdża na weekendy, czasami mnie zabierze do siebie i tak jest dobrze. Pojedziemy sobie na kolację, pogadamy wieczorami przez telefon, kiedy go nie ma. Bez ciśnienia, bez tego całego inwentarza – dzieci, żon i mężów dzieci, wnuków. Mam swoje życie. Ba – ja swoje życie odzyskałam. Odważyłam się na to, dałam sobie szansę, żeby coś jeszcze zmienić. Jasne, nie było to łatwe, bałam się, wmawiałam sobie, że mój fotel i krzyżówki wieczorami mi wystarczą. Przestańcie sobie wmawiać takie farmazony. To nieprawda. Każda z nas chce czegoś więcej, nie mówię od razu o jakiś szaleństwach, ale zwyczajnie poczuć, że żyje. Więc czemu za tym nie pójść? Odważcie się, nie trzeba wiele, wystarczy jakaś jedna decyzja, która może się wydawać wam nawet głupia, ale co z tego. Nie macie 30 lat, żeby przejmować się tym, co inni powiedzą, co pomyślą. Prawda? Monika.